PARAFIA   MATKI               BOŻEJ   POCIESZENIA
Matka Boża

RZYMSKO-KATOLICKA Papież Jan Paweł II

PARAFIA MATKI BOŻEJ POCIESZENIA


Łódz Piotrowa

91 - 496 Łódź ul. Jabłoniowa 2
tel: 42 6588436

Dekanat: Łódź-Radogoszcz

ks. kanonik Marek Pawlik

Kancelaria czynna: Pn - Pt    15.30 - 16.20
( w styczniu 8 00 - 8 30, 15 00 - 15 30 )



Proboszcz: ks. kanonik Marek Pawlik


MSZE ŚWIĘTE:

Niedziele i święta:
  9 00
11 00  
(dzieci)
13 00 *
* Lipiec - sierpień:  9 00, 11 00

Dni powszednie:
Pn - Pt    17 00 ( w styczniu 7 30 )
So    7 30



ODPUST 2022



SZTUKA Z PRZESŁANIEM

SZTUKA Z PRZESŁANIEM

Cykl Spektakli REŻYSERIA BOŻENA JANUS

POWSTANIE TEGO CYKLU SPEKTAKLI TRAKTUJEMY
JAK POMNIK WYSTAWIONY WIELKIEJ OSOBIE
BOŻENCE JANUS
W HOŁDZIE JEJ DZIAŁALNOŚCI.
🎥 produkcja TVi




Bożenka
PO PROSTU
BOŻENKA
JAROSŁAW MAĆKIEWICZ
Nie znam ludzi, którzy zwracali się do niej inaczej niż „Bożenko” lub „Pani Bożenko”. Nawet jej uczniowie, a może zwłaszcza jej uczniowie, tak do niej mówili, a od nich udzielało się to ich rodzicom.


Bo Bożenka nie była tylko nauczycielką w szkole, katechetką; Bożenka była najprawdziwszym mistagogiem. Mało kto dziś zna tę funkcję, sama Bożenka nigdy by chyba osobie tak nie powiedziała, a jednak w tym zadaniu najpełniej rozkwitła jej wrażliwa osobowość. Bożenka prowadziła do Boga. Nie tylko przez lekcje religii, nie tylko przez animację życia religijnego w parafii, nie tylko przez niezliczone aktywności, w których zawsze wydawała się być wulkanem energii i mistrzynią świata w organizacji. Bożenka prowadziła do Boga wtajemniczając w doświadczenie Jego Miłości. Po prostu świadczyła o tym, czym żyła, co było jej prawdziwą pasją, co prześwietlało ją na wylot światłem, do którego przychodzili ludzie.
Bożenka tak naprawę nazywała się Bożena Janus i była nauczycielem-katechetą w Szkole Podstawowej nr 206 w Łodzi. Każdy, kto chciałby jednak ograniczyć jej aktywność do samej pracy dydaktycznej, nie dotknąłby chyba nawet małej cząstki tego, czym i kim była Bożenka. Nie wiem, w jaki sposób to robiła, ale miała niezwykły dar zjednywania sobie ludzi. Ponieważ była nauczycielką mojego syna, widywaliśmy się czasem na korytarzu szkoły, kłaniając się sobie z uśmiechem. Zostałem kiedyś zaangażowany przez wychowawczynię mojego dziecka do przygotowywanego przez rodziców przedstawienia, trochę, groteskowego, ocierającego się o absurd, ale naprawdę zabawnego dla dzieci. Grałem epizodyczną rolę sprzedawcy-domokrążcy, wychwalającego przenośny asortyment. Przedstawienie było dla naszych dzieci, było kilka postronnych osób, w tym Bożenka. Po zakończeniu (a wszystko chyba było związane zdaniem dziecka), Bożenka podeszła do mnie i serdecznie mnie ściskając, powiedziała: „Bez Pana nie zrobię w tym roku przedstawienia!” I uśmiechnięta odeszła.
A trzeba wiedzieć, że corocznie Bożenka organizowała amatorską trupę teatralną złożoną z około 30 rodziców swoich uczniów i przygotowywała przedstawienie o tematyce bożonarodzeniowej. W tym samym czasie ze swoimi uczniami równolegle przygotowywała mniej lub bardziej tradycyjne jasełka. Była w tym człowiekiem instytucją: scenarzystką, reżyserką, kierownikiem produkcji, szefem castingu, autorką dialogów, choreografem, standuperem.
Zastanawialiśmy się w kuluarach, jak ona to robi, że w najbardziej napiętym czasie przełomu listopada i grudnia aż do połowy stycznia potraf zebrać ponad trzydzieści osób, czynnych zawodowo, mających rodziny, zobowiązania itp., i po dwa, trzy razy w tygodniu ćwiczyć rolę, przygotowując się do występów w szkole, kościele czy ośrodku rekolekcyjnym. Te próby, to docieranie się, miało ogromny wpływ na integrację środowiska szkolnego. Braliśmy w tym udział nie ze względu na potrzebę scenicznej ekspresji. Może poza kilkoma wyjątkami nikt z nas nie miał przysłowiowego parcia na szkło. A na pewno takiego parcia nie miała ona sama, zawsze schowana gdzieś w swoim reżyserskim kąciku, przy którym obsługiwała sprzęt muzyczny. I chociaż nikt nie traktował poważanie tych występów (a nawet w dużej mierze była to okazja do bardzo niepoważnych w wygłupów), charyzmatyczna osobowość Bożenki sprawiała, że od zaangażowania po prostu kipiało. Już w październiku miała gotowy scenariusz (zawsze autorski, najczęściej rymowany, trochę stylizowany na Fredrę), na początku listopada dzwoniła pytając o gotowość do powiedzenia „dwóch linijek tekstu”. Pobłażliwie darowała mi początkowe nieobecności spowodowane grudniową kumulacją hospicyjnych obowiązków, a później przystępowała do programu intensywnego rzeźbienia formy. Bożenka głęboko wierzyła, że w okresie Bożego Narodzenia ludzie naprawdę zmieniają się na lepsze, tylko trzeba im o tym przypomnieć. I chociaż kipiała humorem, chociaż najeżała tekst żartami i gagami, przyświecała jej bardzo poważna misja ratowania ludzi przed zmarnowaniem życia w komercyjnym biegu za świecidełkami. Jej nie chodziło o robienie teatru, jej chodziło obudowanie wspólnoty. .
Pamiętam, kiedy poprosiła mnie o opowiedzenie rodzicom dzieci pierwszokomunijnych o specyfice pracy w Hospicjum. Wtedy przyznała mi się, że od lat bardzo ją ten temat interesuje i bardzo chciałaby się więcej zaangażować (już wtedy jej doba zdawała się mieć dwadzieścia pięć godzin…). Wtedy podzieliła się ze mną swoimi planami: po przejściu na emeryturę chciała zaangażować się w wolontariat hospicyjny. Miała już za sobą towarzyszenie umierającej trzynastoletniej uczennicy, której przy łóżku czytała całą sagę „Opowieści z Narnii”. Dla niej przejście na emeryturę bynajmniej nie oznaczało siedzenia w fotelu z pilotem w ręku. W wakacje latała do Izraela i Autonomii Palestyńskiej. Obiecała mi, że zabierze mnie kiedyś ze sobą, a na imieniny podarowała mi kiedyś przewodnik po Ziemi Świętej.
Nie od razu została wolontariuszką w Hospicjum. Mówiła, że musi uporządkować parę spraw. Kiedyś zwierzyła mi się, że boi się zostać wolontariuszką. Dużo o tym rozmawialiśmy, bo jej obawy nie dotyczyły tego, czy sobie poradzi (miała za sobą trzydzieści lat pracy w szkolnictwie i doświadczenie w harcerstwie). Ona uważała, że nie jest godna być wolontariuszem, że wolontariat to zaszczyt bycia blisko kogoś.
Ani przez chwilę nie żałowała, „że się dała namówić”. Wolontaryjnie pracowała w oddziale stacjonarnym przy Łupkowej, spotykając się ze swoją rówieśniczką Iloną, oddychającą przy pomocy respiratora chorą na SLA (stwardnienie zanikowe boczne). Kiedy zbliżały się święta Bożego Narodzenia, przygotowała dla każdego z podopiecznych piękny stroik, a korytarze hospicjum ozdobiła zielonymi wieńcami. Patrzyliśmy na siebie zastanawiając się, kiedy była w stanie to zrobić i jak, podróżując komunikacją miejską (a wcale nie jest tym sposobem łatwo dostać się do nas) przetransportowała metrowej wielkości świąteczny wieniec. Wydawało się, że im bardziej coś jest niemożliwe, tym bardziej jest u Bożenki prawdopodobne.
W styczniu 2020 roku udało nam się w Hospicjum zagrać przedstawienie „Boże Narodzenie w Hipermarkecie”. Ona je przygotowała, wyreżyserowała, zadbała nawet o większość rekwizytów. Mówiła później, że nigdy tak się nie tremowała, jak w czasie tego przedstawienia. A jak się okazało, był to ostatni występ tej trupy. Ze względu na pandemię koronawirusa Bożenka zrezygnowała z prób (a miała już napisany scenariusz). Szkoda. Może gdybyśmy się na tych próbach spotykali, ktoś zauważyłby, że coś jest z Bożenką nie tak… Długo rozmawialiśmy trzy dni przed wigilią 2020 roku. A później rozmawialiśmy w sylwestra i tamta rozmowa mnie zaniepokoiła. Poprosiłem Bożenkę, aby przygotowała do Hospicjum żłóbek na uroczystość Objawienia Pańskiego, kiedy w Hospicjum miał mieć finał Orszaku Trzech Króli. Ponieważ jako katechetka corocznie organizowała międzyszkolny konkurs plastyczny na najciekawszą szopkę bożonarodzeniową, wiedziałem, że dzwonię pod dobry adres. Zdziwiło mnie, że Bożenka nic nie wie o inicjatywie Arcybiskupa Grzegorza Rysia, choć świetnie korzystała z Internetu jako narzędzia do ewangelizacji. Umówiliśmy się, że żłobek przygotuje drugiego stycznia. Kiedy w poniedziałek, 4 stycznia przychodząc do pracy, nie zauważyłem instalacji, zaniepokoiłem się. Następnego dnia zapytałem Bożenkę, czy pamięta o żłóbku (ona, która esemesami przypominała, co kto ma zabrać na próbę, była ostatnią osobą, którą podejrzewałbym o zapominanie).
Tego dnia widziałem się z Bożenką po raz ostatni. Przyjechała z naszym kierowcą do Hospicjum. Po drodze nie zamieniła z nim słowa. Przywitałem się z nią, ale zamiast zobaczyć jedyny w swoim rodzaju uśmiech (naznaczony diastemą), zobaczyłem odciętą od emocji, nieobecną Bożenkę. Kilka razy pytałem, czy czuje się dobrze, czy coś się wydarzyło. Odpowiadała logicznie, ale oszczędnie, zewnętrznie to nadal była Bożenka, ale jakby ktoś zatrzasnął ją w szklanej klatce. W szopce Bożenki Pan Jezus rodził się między wieżowcami wielkiego miasta, między sklepami i zabieganymi ludźmi. Niespokojny zacząłem dzwonić do znajomych, z rozrzuconych puzzli doświadczeń zaczął się wyłaniać jakiś niepokojący obraz: Bożence coś jest.
Wieczorem dowiedziałem się, że jest w szpitalu. Trafła na neurologię. Kiedy szóstego stycznia Ksiądz Arcybiskup Grzegorz Ryś doprowadził Orszak Trzech Króli do Hospicjum, kiedy wspólnie, w asyście licznych ekip telewizyjnych, śpiewane były kolędy, dostałem esemes: „u Bożenki wykryto glejaka. IV stopień”.

Bożenka zmarła 16 lutego 2021 roku. Została pochowana na Cmentarzu Komunalnym Doły w Łodzi,
prawie przy samej Alei Zasłużonych.




Bożenka Kochana Bożenko,
dziś, z samego rana, dotarła do nas wiadomość, że udałaś się w ostatni etap Twojej ziemskiej pielgrzymki do Domu Ojca. Jest nam bardzo smutno i nawet trochę jesteśmy na siebie źli, że nie byliśmy w stanie przewidzieć i dostrzec tego, że możesz od nas tak szybko i nagle odejść. Teraz, gdy być może Twoja udręczona cierpieniem dusza jest jeszcze w drodze, chcielibyśmy się tak po prostu pożegnać.
Tak mało było ostatnio okazji, żeby się spotkać. W normalnych okolicznościach mielibyśmy być może siebie dosyć, bo po tygodniach prób kończylibyśmy grać nasze doroczne przedstawienia bożonarodzeniowe, ale w tym roku było inaczej. Był COVID, nie było prób, nie było przedstawień… Nie było też okazji do spotkań, nie było świątecznych serdeczności, przełamania się opłatkiem… Bardzo tego żałujemy.
Pozostaniesz w naszej pamięci na zawsze. Byłaś dla nas i dla naszych dzieci jak MAMA. Nie tylko służyłaś dobrą radą, nie tylko potrafiłaś pocieszyć, ale byłaś przede wszystkim doskonałym nauczycielem życia i nauczycielem Boga. Było nam z Tobą bardzo wygodnie, bo nas – rodziców – wyręczałaś w wypełnianiu obowiązku, który przyjęliśmy na siebie chrzcząc nasze dzieci i zobowiązując się wychowywać je w wierze. Z rozrzewnieniem wspominamy czasy, gdy oglądaliśmy piękne zeszyty od religii naszych córek i gdy w każdą niedzielę obserwowaliśmy tabun dzieciaków, biegnących przez cały kościół, by przekazać Ci znak pokoju. Martwimy się trochę, że w Twojej dobroci, umiejętności przyciągana do Pana Boga ludzi, w Twojej umiejętności dzielenia się dobrem i uśmiechem byłaś zbyt niedoścignionym wzorem.
W naszych głowach kłębi się tak wiele myśli i wspomnień. Trudno je teraz zebrać i wypowiedzieć. W tym pożegnaniu niech zatem wybrzmi przede wszystkim słowo DZIĘKUJEMY. Dziękujemy za dar Twojego życia i przekonani jesteśmy, że to nasze pożegnanie jest takim pożegnaniem tylko na chwilę. Tam gdzie teraz jesteś jest wspaniale i liczymy, że porozpychasz się tam trochę łokciami, żeby zrobić nam koło siebie odrobinę miejsca. Tęsknimy za Tobą bardzo, ale żegnamy się z Tobą słowami „do zobaczenia”. Obyśmy to, czego nas uczyłaś swoim życiem i przykładem, pozwoliło nam podążać drogą, która zaprowadzi również i nas do Ojca, który jest naszą jedyną Nadzieją, Pociechą i Celem.

Bardzo Cię kochamy, Bożenko!

Do zobaczenia.



Piosenka Miesiąca

Wiesław Wolnik

Tekst: ksiądz Jan Twardowski
Muzyka: Wiesław Wolnik

ŚPIESZMY SIĘ

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.



RÓŻANIEC - TAJEMNICE

RADOSNE - Poniedziałek i Sobota
ŚWIATŁA - Czwartek
BOLESNE - Wtorek i Piątek
CHWALEBNE - Środa i Niedziela

Tajemnice radosne

Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie
Nawiedzenie świętej Elżbiety
Narodzenie Pana Jezusa
Ofiarowanie Jezusa w Świątyni
Odnalezienie Jezusa w Świątyni

Tajemnice światła

Chrzest Pana Jezusa w Jordanie
Objawienie się Jezusa w Kanie Galilejskiej
Głoszenie królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia
Przemienienie Pańskie na górze Tabor
Ustanowienie Eucharystii

Tajemnice bolesne

Modlitwa Jezusa w Ogrójcu
Biczowanie Jezusa
Cierniem ukoronowanie Jezusa
Dźwiganie krzyża na Kalwarię
Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa

Tajemnice chwalebne

Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa
Wniebowstąpienie Pana Jezusa
Zesłanie Ducha Świętego
Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny
Ukoronowanie Maryi na Królową nieba i ziemi

Różaniec do granic


Od 2 września 2012 r MSZE ŚWIĘTE
w nowo POŚWIĘCONYM KOŚCIELE


MSZE w nowo POŚWIĘCONYM KOŚCIELE

Jan Paweł II

NABOŻEŃSTWA:

Majowe, Czerwcowe, Październikowe
Pn - Pt   po Mszy o   17.00

So   po Mszy o   7.30
N     po Mszy o   9.00

Koronka do Bożego Miłosierdzia
Pt   16.40


Droga Krzyżowa

(WIELKI POST)
Droga Krzyżowa
Pt   po Mszy o   17.00

Gorzkie Żale
N   po Mszy o   9.00


Modlitwa


Webmaster » e-mail: kerygmajjk@wp.pl
Rz 5, 1-5:

Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. Ale nie tylko to, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość - wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś - nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany.
Rz 8, 9-11:

Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. Jeżeli natomiast Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na [skutki] grzechu duch jednak posiada życie na skutek usprawiedliwienia. A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha.

POLECAMY STRONY

Archidiecezja Łódzka
Niedziela
Jasna Góra
Jan Paweł II
Ruch Światło-Życie
Prasa Katolicka

monitoring pozycji
© 2011 - 2020 Oficjalna Strona Parafii Matki Bożej Pocieszenia Łódź ul. Jabłoniowa 2 - RADOGOSZCZ